Ja: Nathii wszystko wporządku???
N: Nie kochanie..... nasi rodzice oni......
Ja: Co się stało z nimi?!?!?!
Zaczęłam się wydzierać.
N: oni.... nie żyją.... zginęli w wypadku samochodowym... tak mi przykro.... chodź do mnie.
Rozpłakałam się usiadłam jej na kolana i płakałam jak małe dziecko.
Ja: Jak to.... przecierz??? przed chwilą się z nimi żegnaliśmy.... a o.ni.
N: ciiiiii
Ja: Nie Nathii nie zauwarzyłaś???? to przez zemnie ja chyba przynoszę pecha...... najpierw Kuba... potem Patryk......a teraz ...o...ni wszyscy ci.... których kochałam i kocham..
N: Vica to nie przez ciebie..
Ja: Może i masz rację......
Nastała niezręczna cisza.... którą po chwili przerwałam.
Ja: Nathii?
N: Tak??
Ja: Kiedy będzie pogrzeb??
N: Jutro,, a co??
Ja: Wyjedziemy stąd??
N: Możemy..... i chyba wiem co masz na myśli...
Ja: Londyn???
N: Bingo.
Po tych słowach uśmiechnełam się i przytuliłam do Nathii nadal miałam dziurę w sercu przez to że rodzice nie żyją.
Ja: Dziękuję..
N: Wreszcie spełnią się twoje marzenia.. złotko..
Ja: Tak
Po tych słowach pożegnałam się z Nathiii i poszłam na górę.... położyłam się i szybko usnełam.
Rano gdy się obudziłam... wstałam i poszłam wybrać ciuchy na dziś... gdy nie wiedziałam w co się ubrać... odwróciłam się do okna i sprawdziłam jak jest.... padał śnieg..... no tak a jak myślałam że będzie słońce? ubrałam się w to:
i zeszłam na dół.... w kuchni robiła śniadanie Nathii która była ubrana tak:
N: Hej śpiochu..
Ja: Ja śpioch przecierz jest dopiero..... 12?!?!?!?
N: Tak :D nie wiem po kim tak masz ale nie po mnie ..
Ja: No co ty?
N: Nom.... dobra siadaj i jedź śniadanie dziś jedziemy na pogrzeb.
Ja: Dobrze.
Po pogrzebie:
ahhhhh... znowu zalałam się łzami.... koniec jedziemy do Londynu zapomnieć o wszystkim..... nawet nie wiecie jak się cieszę....
właśnie dojechałyśmy na lotnisko i właśnie wchodziłyśmy do samolotu....
LONDYN CZEKA !!!!!!!!
_________________________________________________________________
jak się podoba 1 rozdział?? liczę na szczere komętarze :D


to kiedy next? ;****
OdpowiedzUsuń